sobota, 28 stycznia 2012

"Rozważna i romantyczna" Jane Austen















Tytuł oryginału:  Sense and Sensibility
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: klasyka obca



Nigdy jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie do klasyki. Kiedyś przeczytałam coś Dostojewskiego, Tołstoja, trochę Szekspira, ale nie mogę powiedzieć, żebym się w nich zaczytywała bez opamiętania. Nie sądziłam nawet, że sięgnę po Jane Austen, bo to "jakieś tam stare romanse" ;) I myślałabym tak dalej, ale parę miesięcy temu skacząc po kanałach natknęłam się na ekranizację "Rozważnej i romantycznej". Film mnie przyciągnął głównie tym:
                                                             love, love, love :D

Po filmie nabrałam wielkiej ochoty na książkę (tak, tak, telewizja przyczynia się do wzrostu czytelnictwa hehe).

Jane Austen napisała "Rozważną i romantyczną" w XVIII wieku. Jak ja się cieszę, że nie żyję w tamtych czasach! No bo mieć 20 lat i martwić się staropanieństwem, albo uważać 35-latków za starców to zdecydowanie nie dla mnie.

W książce mamy przedstawione perypetie miłosne dwóch sióstr Dashwood - Elinor i Marianne. Starsza Elinor (ta rozważna) jest rozsądna, poważna, często służy matce radą i oparciem, bardzo dba o etykietę i zachowanie dobrych obyczajów. Młodsza Marianne (ta romantyczna) jest spontaniczna i impulsywna, często działa pod wpływem emocji. 
Wracając jeszcze do ekranizacji - w filmie to właśnie Marianne wzbudzała moją większą sympatię, natomiast w książce, było zupełnie odwrotnie, momentami wręcz mnie irytowała.

Czytałam ta książkę zrywami - raz nie mogłam się od niej oderwać, drugim razem przeczytanie więcej niż 10 stron to było dla mnie za dużo. Ale to w żadnym wypadku nie znaczy, że nie podobała mi się! To bardzo dobra odskocznia od rzeczywistości, fantastyczne podglądanie czasów, które były tak różne od naszych obecnych.

5 komentarzy:

  1. Książka jak i wersja kinowa przedstawiona na zdjęciach bardzo mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać i obejrzeć - koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też najpierw widziałam film i to mnie pchnęło do ksiażki, przez film Brandon jest moim ukochanym męskim bohaterem u Austen, ale z ksiażką miałam tak jak Ty czasami po prostu mnie zatrzymywało coś i nie mogłam się ruszyć, za pierwszym podejściem zrobiłam sobie chyba pólroczną przerwę w połowie... ale Austen kocham. I jej ekranizacje też.
    Poszukaj sobie mini serialu, bodajże z 2008 ciekawe jak jego odbierzesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiedziałam, że jest jakiś miniserial o.O Muszę się za nim rozejrzeć :)

      Usuń
  4. Ekranizację oglądałam już jakiś czas temu, ale niewiele z niej pamiętam. Od niedawna planuję wnikliwiej zapoznać się z klasyką, także z twórczością Austen ;)

    OdpowiedzUsuń