wtorek, 28 lutego 2012

"Głos" Arnaldur Indriðason














Tytuł oryginału: Röddin
Wydawnictwo: W. A. B.
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 344



Po czym poznajecie, że książka, którą właśnie zaczęliście czytać jest naprawdę dobra? Bo ja po tym, czy sprawia, że mam ochotę zarwać dla niej noc. Jeśli stwierdzam, że wolę nie spać, niż nie czytać. I dzisiaj będzie o takiej książce.
Jest Islandia, zbliża się Boże narodzenie, jest hotel, a w hotelu jest trup. Zamordowany w dziwnych okolicznościach portier, znaleziony w swoim pokoiku, a właściwie w norze, w hotelowej piwnicy.  Śledztwo prowadzi komisarz Erlendur i chyba tylko jemu zależy na rozwiązaniu tej sprawy, bo pracownicy hotelu, albo nie wiedzą nic o ofierze, albo nie chcą nic mówić. A przecież miejscem zbrodni jest hotel, więc każdy gość może być podejrzany.
Naprawdę lubię północne kryminały. Mają w sobie jakąś magię, która mnie do nich ciągnie. Są ponure, mroczne i chłodne. Takie klimaty, które lubię. Na słońce mam uczulenie. Zaczęłam czytać „Głos”,  kiedy za oknem padał deszcz i było ponuro, a więc idealne dopasowanie:) A wracając do tego, co napisałam na początku – gdyby nie inne obowiązki, których nie mogłam odsunąć na później, na pewno zarwałabym dla tej książki noc. I pisze do wyjątkowy śpioch ;)

3 komentarze:

  1. Przeczytałem już jakąś książkę Pana Arnaldura, bodajże "W bagnie" i średnio mi się podobała, zastanowię się, czy aby sięgnąć po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  2. niedawno kupiłam wszystkie wydane w Polsce, córka chwyciła pierwsza i też zachwycona. Ja będę druga, albo i trzecia w kolejce, bo może mąż zaanektuje pierwszy. Dobrze, że jeszcze-nie-zięć czyta w języku angielskim tylko, bo bym na sam koniec kolejki spadła. W tym języku wyszło ich więcej, tak coś czuję, ze jak mi sie spodoba, resztę przeczytam tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Także lubię, gdy aura za oknem współgra z czytaną książką. A za północnymi klimatami raczej nie przepadam, tak więc książkę sobie daruję. ;)

    OdpowiedzUsuń