środa, 21 marca 2012

"Ziarno prawdy" Zygmunt Miłoszewski














Wydawnictwo: W.A.B
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400




„Ziarno prawdy” poleciła mi pani bibliotekarka, a że akcja dzieje się w Sandomierzu, mieście, które leży prawie, że w moich okolicach to wzięłam. Bez większego przekonania, ale jednak. Chyba tydzień przeleżała na półce, zanim po nią sięgnęłam. I od razu pożałowałam, że nie zrobiłam tego wcześniej.

Teodor Szacki jest prokuratorem. Z wielkiej Warszawy przeprowadził się do małego spokojnego Sandomierza, gdzie każdy każdego zna, jest mało spraw dla niego i w ogóle nuda, dziura i antysemickie przesądy. Ale, ale!  Jakby ciągle było tak spokojnie to książka nie miałaby akcji. Dostajemy więc trupa, zmasakrowane zwłoki lokalnej działaczki społecznej (w dodatku przyjaciółki drugiej pani prokurator, w końcu wszyscy się tu znają;)).

Szczerze się przyznam, że książka przypomina mi charakterem kryminały skandynawskie, które bardzo lubię. Jest w niej jakaś taka „pomroczność”, chłód.
Fabuła jest wciągająca, chce się czytać dalej i dowiedzieć w końcu, kto jest mordercą. Moim zdaniem książka ma naprawdę światowy poziom i może konkurować z wieloma głośnymi kryminałami.

I na koniec mały minus, który pewnie była zabiegiem celowym – widząc, że prawie każdy podrozdział zaczynał się słowami ”prokurator Teodor Szacki” miałam ochotę wyć i odrzucić książkę od siebie! Ale w końcu ciekawość zwyciężyła, a ten zwrot albo przestał się powtarzać, albo ja przestałam go zauważać;)

1 komentarz:

  1. Uwielbiam jego kryminały i nic mi nie przeszkadzało. I masz rację, może konkurować z tymi na świecie

    OdpowiedzUsuń