sobota, 5 maja 2012

"Wyroki życia" Laura Lippman













Tytuł oryginału: Life Sentences
Wydawnictwo: Amber
Gatunek: obyczajowa
Liczba stron: 272



Znowu będę marudzić. To moje drugie podejście do tej książki. Pierwsze, jakiś rok temu skończyło się stwierdzeniem, że „tego nie da się czytać” i odrzuceniem od siebie z pozdrowieniem „giń, maro nieczysta”.  Mam taką zasadę, że jeżeli książka mi nie podchodzi, daję jej szansę tak do 50 strony i jeżeli dalej uważam, że miłości z tego nie będzie, porzucam bez sentymentu, i za jakiś czas ewentualnie do niej wracam – albo i nie;) Do tej książki wróciłam tylko dlatego, że wpisałam ją na moją listę do wyzwania Z półki. Wyzwanie to u mnie leży i kwiczy, dopadły mnie wyrzuty sumienia i kazały przeczytać właśnie „Wyroki życia”.

Główną bohaterką jest Cassandra, pisarka, autorka dwóch tomów wspomnień „Córka swojego ojca” i „Wieczna żona” (za to drugie nie dam sobie ręki uciąć, czy nie przekręciłam tytułu), które stały się bestsellerami oraz jednej powieści, która przebojem wydawniczym nie została. Pewnego wieczoru przypadkowo usłyszany news w telewizji przypomina jej o dawnej znajomej Calliope, która została oskarżona o zamordowanie swojego małego dziecka. Jego ciała nigdzie nie odnaleziono, a ona sama nie chciała powiedzieć, co się wydarzyło. Cassandra wpada na genialną myśl napisania książki o Calliope i w tym celu wraca do rodzinnego miasteczka. Odnawia kontakty z dawnymi przyjaciółkami ze szkoły, ale te nie chcą za bardzo jej pomóc w odnalezieniu Calliope.

Na okładce książki przyciąga napis „Przeniknięty magią tajemnicy thriller zdobywczyni wszystkich najwyższych nagród dla literatury kryminalnej”. No cóż, thrillera w tym za grosz nie ma, kryminału też nie wiele. Jak dla mnie to, to jest zwykła powieść obyczajowa, co nie powiem, jest dla mnie rozczarowaniem, bo jednak nastawiałam się na kryminał. Sprawa dziecka jest gdzieś w tle, daleko za opisami przeszłości Cassandry i jej przyjaciółek. Mamy tu mnogość historii, właściwie to każdy bohater ma opisaną swoją własną. Ale autorka poszła chyba w ilość, a nie w jakość. Przeszłość i teraźniejszość jest tak wymieszana, że można się pogubić. Akcja jest baaardzo powolna, znaczna część fabuły to po prostu opis dzieciństwa bohaterki. Książka rozkręca się gdzieś w okolicy 200 strony, a to dla mnie stanowczo za późno.
Ogólnie to książki nie polecam, gdyby nie wyzwanie Z półki, odłożyłabym po raz drugi i nigdy już do niej nie wracała.

1 komentarz:

  1. Dzięki za cynk - będę omijać szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń