niedziela, 1 lipca 2012

Czerwcowa TRÓJKA E - PIK

W czerwcu postanowiłam w końcu dołączyć do wyzwania Sardegny , któremu od jakiegoś czasu się przyglądałam. Na tapecie było: kobiece czytadło, literatura iberoamerykańska i powieść Noblisty.
Jako, że w czerwcu nie było mi po drodze w blogiem, to opisy wszsytkich będą razem.


 "Idiotka wraca" Hanna Bakuła







Wydawnictwo: Świat Książki
Gatunek: literatura kobieca / obyczajowa

Liczba stron: 304




Molly jest artystką,  malarką. Mieszka w Nowym Jorku, wraz ze swoim współlokatorem, fotografem, nazwanym przez nią, ze względu na swoją niebywałą urodę  - Tarantulą. Wiodą wspólnie barwny żywot, pełen imprez ze znajomymi, wspólnych kolacji przyrządzanych przez Molly, wiecznie są bez pieniędzy, ale za to robią co chcą. Molly zmienia facetów i tak jest dobrze.

Akcja książki toczy się jakoś niedługo po zniesieniu stanu wojennego w Polce i Molly wpada na jakiś czas do kraju rodzimego, w którym wszystko jest szare, brudne i ponure, tak różne od kolorowego Manhattanu, że aż żal gardło ściska. Ale w Polsce jest rodzina, są znajomi, jest ukochana Poetka.
I jest paru potencjalnych narzeczonych.

Przeczytałam gdzieś, chyba na lc, że to taki „Seks w wielkim mieście” osadzony w czasach PRLu. Zgodzić się z tym absolutnie nie mogę, bo  „Seksu…” nigdy nie udało mi się do końca przeczytać, a „Idiotkę” czytało mi się fantastycznie. Nawet zdarzyło mi się przy kilku fragmentach zaśmiać w głos, a to u mnie naprawdę rzadkość  przy czytaniu, czy oglądaniu czegokolwiek.
Książka jest kontynuacją „Idiotka. Miłość w Nowym Jorku”, po którą też pewnie w bliższym lub dalszym czasie sięgnę, bo chcę więcej Molly.

  
"Niech Bóg sprawi, żeby istniał Bóg" Eliseo Alberto






Tytuł oryginału: La fábula de José
Wydawnictwo: Muza
Gatunek: obyczajowa
Liczba stron: 232



 Biedna książeczka leżała u mnie na półce cierpliwie jakieś 3 lata, aż w końcu doczekała się przeczytania. Co ciekawe, gdyby nie to wyzwanie to pewnie jeszcze leżałaby tak dalej, bo jakoś tak zapomniało mi się o niej. Uwierzcie, że podczas czytania nie raz walnęłam się otwartą dłonią w czoło w wyrazie facepalmu nad własną głupotą. Bo książka jest niesamowita.

Jose Gonzalez Alea jest kubańskim emigrantem, jako dziecko przypłynął z rodziną na Florydę (słowa „Niech Bóg sprawi, żeby istniał Bóg ” wypowiedział jego ojciec podczas tej wyprawy). Jako nastolatek, podczas randki zabił człowieka w obronie swojej partnerki, za co trafił do więzienia na 20 lat. Po kilku latach, za złe zachowanie dostał  w bonusie jeszcze 30. Kiedy otrzymał propozycję od miejscowego ogrodu zoologicznego, aby tam w ramach eksperymentu odsiedział resztę kary zgodził się i został umieszczony w klatce z napisem  Homo sapiens sapiens.  Eksperyment ten miał dowieść, że człowiek może przywyknąć do każdych warunków. Jose został swego rodzaju celebrytą, ludzie tłumie przychodzili go oglądać, szkoły robiły wycieczki, każdy chciał zobaczyć człowieka. Jose zaprzyjaźnia się z dwoma pracownikami zoo – czyścicielem klatek Lorenzem Lara oraz Camillą Novac, biologiem.

Ta książka jest magiczna. Gdybym prowadziła jakiś notes z książkowymi cytatami, przepisałabym połowę kartek. Ten język, ten czar, z pewnością ma własny, niepowtarzalny klimat.
Uwielbiam okładki książek z serii Salsa. Są takie kolorowe i wesołe, ułożone obok siebie muszą robić istną tęczę i bić po oczach kolorami. Ciągle mam w głowie, żeby skompletować całość, ale coraz trudniej mi na nie trafić.
Eliseo Alberto był kiedyś asystentem Garcii Marqueza, może to zachęci niektórych to sięgnięcia po jego książki ;)
Książkę zaliczam również to wyzwania Z półki (takam sprytna ;) ).


"Martha Quest" Doris Lessing
 





Tytuł oryginału: Martha Quest
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: obyczajowa
Liczba stron: 416



 Z tą książką wszystko odbyło się na wariackich papierach, bo odebrałam ją dopiero w piątek po południu, a bardzo chciałam wyrobić się w czasie z całym wyzwaniem, więc czytałam i czytałam i czytałam, ale udało się.

Tytułowa Martha Quest to nastoletnia dziewczyna, żyjąca w latach 30. XX wieku w brytyjskiej kolonii w Afryce Południowej. Właściwie to jest typową nastolatką, buntuje się przeciwko rodzicom i całemu swojemu otoczeniu, nie zgadza się z ich sposobem życia. Nie chce zostać tylko czyjąś żoną i matką. Jest molem książkowym i na podstawie przeczytanych lektur wymyśla sobie, jaka powinna być.  Marzy jej się życie w świecie pozbawionym nietolerancji i rasizmu, niby słusznie, ale Martha jest w tym wszystkim jakaś naiwna i irytująca.

Sięgając po książkę noblisty wydawało mi się, że będzie napisana ciężkim językiem i ogólnie mało przystępna w czytaniu, a tu zaskoczenie, bo czytało się całkiem nieźle.  Ale to chyba jedyny plus tej książki, bo akcja jest powolna, za dużo opisów otoczenia i przeżyć wewnętrznych bohaterki.
„Martha Quest ” rozpoczyna pięcioczęściowy cykl Dzieci przemocy, ale po resztę nie sięgnę, ze względu na denerwującą mnie bohaterkę ;)

2 komentarze:

  1. Przyznam, że podoba mi się Twój zestaw, szczególnie zaciekawiła mnie książka Eliseo Alberto. Sporo książek z tej serii widziałam w Matrasie za jakieś małe pieniądze, w tym dwa tytuły E.Alberto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za udział w wyzwaniu :) tak sobie cichutko siedziałaś przez cały miesiąc, że pomyślałam, że zrezygnowałaś. A tu taka niespodzianka! Dziękuję serdecznie :)
    Monotema ma rację, zestaw ciekawy, zwłaszcza powieść noblistki. Zapraszam na podsumowanie i przyłączenie się do nowego wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń