niedziela, 5 sierpnia 2012

"Tajemnica gwiazdkowego puddingu" Agata Christie












Tytuł oryginału: The Adventure of the Christmas Pudding
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Gatunek: kryminał
Liczba stron:  264



Nie przepadam za opowiadaniami, są za krótkie, akcja toczy się za szybko, zanim rozsiądę się wygodnie nad takim, już się kończy nie pozwalając mi wgryźć się w siebie. Ale sprawy tak się jakoś potoczyły, że sięgnęłam po "Tajemnicę gwiazdkowego puddingu". Jest to zbiór sześciu opowiadań wydany w 1960 roku, a więc blisko już schyłku twórczości Królowej Kryminału. Zresztą muszę się przyznać, że jej późniejsze dzieła podobają się mi nieco mniej (ale i tak uwielbiam tę autorkę).

Zbiór opowiadań zaczyna się miłym akcentem, bo przedmową Christie, a ja bardzo lubię takie wprowadzenia. Autorka pisze w niej o tym, które opowiadania lubi bardziej, a które mniej. I tak tytułowe "Tajemnica gwiazdkowego puddingu" jest jej słabostką i wraz z "Zagadką hiszpańskiej skrzyni" otrzymują zaszczytne miano głównych dań. Jako przystawki są nam oferowane "Szaleństwo Greenshawa", "Sen" oraz "Popychadło". Dostajemy również sorbet - "Dwadzieścia cztery kosy". Mnie, jak przystało na łasucha najbardziej spodobało się właśnie to opowiadanie, drugie miejsce przypadło w udziale dla "Snu", natomiast z "Popychadłem" w ogóle się nie polubiliśmy i po około 10 stronach najzwyczajniej w świecie je pominęłam. Przystawka, którą idzie się zadławić ;)

W pięciu opowiadaniach z zagadkami mierzy się mój ulubieniec - Herkules Poirot, jak zawsze uprzejmy, czasami nieco dziwaczny i dzięki temu dowiaduje się wszystkiego czego chce, wyciąga to z ludzi. W ostatnim "Szaleństwie Greenshawa" ster przejmuje Panna Marple i radzi sobie równie dobrze.
Ogółem dostajemy ponad 250 stron pełnych zbrodni i tajemnic - polecam (do tego nieszczęsnego "Popychadła" jeszcze kiedyś wrócę ;) )

Spóźniona książka z lipcowej Trójki e - pik

4 komentarze:

  1. A ja właśnie od Herkulesa Poirota wolę pannę Marple, chociaż sama nie wiem dlaczego :) Też raczej unikam zbiorów opowiadań, ale obiecałam sobie kiedyś przeczytać wszystkie książki pani Christie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie postanowienie, obejmuje ono również powtórkę tych książek przeczytanych wiele lat temu, których słabo pamiętam. A oprócz przeczytania chcę je jeszcze wszystkie mieć na własność.
      Panna Marple nie jest zła, najmniej z detektywów Christie lubię duet Tommy i Tuppence ;)

      Usuń
  2. Mam w kolejce... za opowisdaniami tyz nie przepadam, ale Herkules itp. Z Panna Marple nie mialam do czynienia jeszcze. Wezme ie za nia jak skoncze z Herculesem :)

    OdpowiedzUsuń