niedziela, 23 września 2012

"Miłość w stylu retro" Sophie Kinsella













Tytuł oryginału: Twenties Girl
Wydawnictwo: Świat Książki
Gatunek: literatura kobieca
Liczba stron: 464



Przyznaję się  bez bicia oraz beż żadnej pokory, że kupiłam tę książkę, bo spodobała się mi okładka. Hasło "nie oceniaj książki po okładce" nie sprawdza się u mnie, okładka może mnie skutecznie zachęcić lub równie skutecznie zniechęcić do książki. W tym wypadku mnie skusiła, lubię takie retro zdjęcia. Przeogromnie podobają mi się makijaże z lat 20. i 30., całkowicie nienaturalne i sztuczne, ale zwracające (moją) uwagę. Potem skojarzyłam nazwisko autorki, widziałam film na podstawie jej "Wyznań zakupoholiczki", a samą książkę mam na chciejliście. A fakt, że książka była w promocji już tylko przesądził sprawę. Tak, niestety należę do tych, na których napis PROMOCJA działa zachęcająco - nawet jeśli jest tylko pozorna.

"Miłość s tylu retro" to w sumie takie babskie czytadło, które ma zająć czas, a jak nie będzie on zmarnowany to tylko lepiej. Główna bohaterka Lara jest w dołku, bo zostawił ją chłopak, wspólniczka w niedawno założonej firmie headhunterskiej wystawiła ją dla miłości poznanej na wakacjach i generalnie życie jej się wali. Do tego jeszcze podczas pogrzebu nigdy niewidzianej ciotki Larze ukazuje się jej duch i domaga się pomocy przy odszukaniu naszyjnika, bez którego nie może przejść na drugą stronę. A jak tu odmówić duchowi wydzierającemu się do ucha? Zresztą z czasem się zaprzyjaźniają, jedna pomaga drugiej, a znajomość z duchem może być przydatna.

Książka ma ponad 400 stron i nie ma w niej miejsca na nudę. Jest dużo różnych wątków - miłosny, kryminalny, stara rodzinna tajemnica, do tego jeszcze wspomnienia ciotki Sadie z jej młodości w latach 20., a ciotka bynajmniej nie była grzeczną dziewczynką. Dzieje się dużo i szybki, do tego z angielskim humorem. Książka wciągnęła mnie piekielnie, przeczytałam ją w jedno popołudnie i kawałek nocy. Spełniła swoje zadanie, bardzo mile spędziłam przy niej czas. Mam nadzieję, że na kolejnych książkach autorki się nie zwiodę, bo sięgnę po nie z pewnością.


PS. Jest jesień, lubię jesień :)

2 komentarze:

  1. Też ja niedawno wchłonęłam, fantastyczny styl pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej książki autorki jeszcze nie czytałam, a recenzja kusi ;)

    OdpowiedzUsuń