poniedziałek, 31 grudnia 2012

2012 w wielkim skrócie


Jeśli wierzyć mojemu kalendarzykowi, w którym zapisywałam przeczytane książki (ale od razu ostrzegam, że wierzyć mu tak do końca nie można) to w tym roku przeczytanych książek było jak dalmatyńczyków, bo 101 :) Wybrałam parę najlepszych, których czytanie sprawiło mi największa przyjemność i jedną zdecydowanie najgorszą książkę i tu wybór był wręcz banalnie prosty.
Ale najpierw te najfajniejsze, w kolejności najzupełniej przypadkowej ;)


Jest Christie, nawet dwa razy, bo nie wyobrażam sobie takiego zestawienia bez niej ;)
"Jeden dzień" i "Rozkosze Emmy" to książki, które chyba najbardziej mnie zaskoczyły, bo spodziewałam się tkliwych opowiastek o miłości, a one wcale takie nie są, na plus oczywiście. "Motyl" wywołała we mnie emocje, a to raczej trudne (albo po prostu robię się ckliwa na starość). "Bez mojej zgody" to pierwsza przeczytana przeze mnie książka Picoult i mam do niej sentyment, a Hłasko to mój ulubiony polski pisarz, więc też musiał tu trafić ;)

A zaszczytne miano najgorszej książki roku, a może nawet i dekady, tudzież życia otrzymuje ode mnie (fanfary nie są konieczne):

"Wyroki życia" Laury Lippman, czyli książka, na którą poświęciłam za dużo czasu, i niestety był to czas zmarnowany. Przeczytałam ją za drugim podejściem, w ramach wyzwania, inaczej darowałabym sobie tą wątpliwą przyjemność.

A jako, że nowy rok i te wszystkie postanowienia i inne bzdurki to ja też mam postanowienie: mam zamiar po prostu byś szczęśliwa w przyszłym roku. I tego też, życzę wszystkim :)

6 komentarzy:

  1. Motyl jest wspaniały!
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej z tej książek, więc się nie mam co wypowiadać, ale Motyl przyciąga moją uwagę już od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyl zdecydowanie jest warty uwagi, skuś się ;)

      Usuń
  3. od "Bez mojej zgody" zaczęła się moja miłość do Picoult - w święta minęły równo trzy lata, też mam do niej ogromny sentyment. :) "Jeden dzień" czeka u mnie na dokończenie, a raczej: zaczęcie od nowa... Hłasko to też jeden z moich ulubieńców wśród polskich twórców. :)
    o "Motylu" słyszę pierwszy raz, ale po przeczytaniu opisu czuję się zachęcona, bo brzmi interesująco...

    gratuluję pięknego wyniku i życzę pobicia go w następnym, książek nigdy za dużo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero w tym roku wzięłam się za Picoult, mogłam wcześniej, ale przynajmniej wciąż mam wiele jej książek przed sobą :)
      Motyla polecam wszystkim, jakby mi za to płacili co najmniej, ale to naprawdę warta przeczytania książka.

      Dziękuję :)

      Usuń
  4. 'Motyl' i 'Bez mojej zgody' to książki, które znalazłyby się również w moim podsumowaniu, gdybym oczywiście takowe poczyniła ;)
    Gratuluję dobrego czytelniczego wyniku!

    OdpowiedzUsuń