środa, 6 lutego 2013

Weź się do roboty

Ten blog nie powinien nazywać się kotyniecnoty tylko leniwiecstyle, czy coś takiego. Naprawdę, jestem jedną z najbardziej leniwych istot jakie znam. Bardziej leniwy jest tylko mój kot, Sierściuchem zwany. Chociaż on już poczuł wiosnę w powietrzu, więc używa sobie ile wlezie - parę dni temu wrócił z rozwaloną łapką, idzie do kastracji niebawem. Biorę więc z Mruczącego przykład, nie w kwestii używania sobie ile wlezie, ale w robieniu czegoś, żeby nie popaść w marazm. Mam tylko nadzieję, że nie okaże się to walką z wiatrakami. Dzisiaj napisze notkę, jutro być może wybiorę udam się do PUPu (ten skrót zawsze niesamowicie mnie rozwala) celem uzyskania ubezpieczenia, nie celem znalezienia pracy, wiadomo przecież, że gdzie jak gdzie, ale w urzędzie pracy tej się nie znajdzie. Następnie wezmę przykład ze znudzonych emerytek i będę spędzała całe dnie u lekarzy :D
 
Ale o czym to ja miałam? A tak, o książkach. Mam w kolejce do opisania kilka tytułów Christie, prawie wszystkie smerfastyczne, jedna słabsza, ale dalej dobra. Tylko zastanawiam się jeszcze, czy wszystkie wrzucać tutaj, czy tylko na tropicielski blog? Mam też w kolejce dwie książki ze styczniowej Trójki, dwie ledwie, bo z trzema nie podołałam, lenistwo połączone z poszukiwaniami pracy to przekleństwo, zaiste. 

O dziwo słucham też audiobooków, tylko do wyszywania wprawdzie, ale chyba się przekonałam do nich ostatecznie. A wyszywam sobie pewne sówki w bardzo niesowich kolorach. Jestem pewna, że będą powodować koszmary senne i halucynacje, ale na szczęście nie są dla mnie, więc nie mój problem ;)

Wracając do książek, to mam mocne postanowienie niekupowania ich za dużo (do momentu znalezienia źródła gotówki oczywiście) i nawet udaje mi się tego trzymać, bo w lutym kupiłam zaledwie pięć. Jestem z siebie niesamowicie dumna. A nie, zaraz, książek jednak sześć kupiłam, zapomniałam, że nabyłam w Biedronce kieszonkowe wydanie "Bez mojej zgody" Picoult, czytałam to już rok temu, ale na pewno do niej wrócę, więc warto mieć.

Naprawdę chciałam napisać tutaj coś konkretnego, a nie takie lanie wody w celu zapchania prawie miesięcznej dziury, ale wyszło jak zawsze. Jutro za to wrócę z Herkulesem, nie dam się lenistwu :D

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie, to rodzaj hobby, ale ileż można? :D

      Usuń
  2. Mamy leniwą porę roku, więc nie ma co się dziwić, z wiosną przyjdzie orzeźwienie i chęć działania :) Przyznam po cichu, że sama chętnie bym się poleniła, może w niedzielę uda mi się "wziąć i zniknąć" ;) poszukiwanie pracy to ciężka sprawa, więc życzę wytrwałości i powodzenia.
    P.S. 6 książek to wcale nie jest mało ;)

    OdpowiedzUsuń