sobota, 1 lutego 2014

Przeczytane w styczniu

Tak sobie pomyślałam, że też zacznę robić miesięczne podsumowania ;) Zawsze to jakiś krok na drodze do ogarnięcia tego co czytam, jak i kiedy. A że początek roku to dobry moment na takie rzeczy to ruszamy ;)




Rok zaczęłam bardzo przyjemnie, swojsko i sielsko bo od "Doliny Tęczy" Lucy Maud Montgomery i to był strzał w dziesiątkę. Fajnie wrócić co jakiś czas do książek czytanych x lat temu. 
Potem był "Dziwny przypadek psa nocną porą" Marka Haddona - książka o autystycznym chłopcu, który znajduje zwłoki psa sąsiadki i postanawia odkryć, kto jest mordercą.  I robi to w iście profesjonalnym stylu, a przy okazji odkrywa, że jego rodzina też ma własne trupy pochowane po szafach. Książka z listy 100 tytułów BBC, mam niecny plan czytania jednej miesięcznie.
"Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu" to książka, co do której nie jestem do końca przekonana, na Lubimy czytać oceniłam jako dobrą, ale uczucia mam nieco mieszane.
"Niebieskie migdały" Katarzyny Zyskowskiej - Ignaciak i "Ballada o ciotce Matyldzie" Magdaleny Witkiewicz to takie całkiem przyjemne babskie czytadła z serii Babie lato Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Tak swoją drogą to serię polecam. Ale na "Niebieskich migdałach" trochę się zawiodłam, bo pamiętam czytaną w zeszłym roku "Ucieczkę znad rozlewiska" tej autorki i ta druga wypada o wiele lepiej.



"Zacisze 13" i "Zacisze 13 Powrót" Olgi Rudnickiej zasługują na osoby wpis, który swoją drogą miałam zrobić zaraz po przeczytaniu, ale jak widać jestem bardzo niekonsekwentna. Autorkę odkryłam jakoś w listopadzie zeszłego roku i zauroczyłam się od pierwszego przeczytania. Z "Zacisza" bardziej mi się podobała pierwsza część, momentami uśmiałam się jak głupia i generalnie spędziłam na czytaniu bardzo miły czas. Dwójka trochę mniej mi podeszła, ale zwalam to na chwilowy przesyt.



Potem przyszła kolej na "Blondynkę na językach. Angielski Brytyjski' Beaty Pawlikowskiej. Znalazłam na jakichś wyprzedażach  i zeszło mi jakieś 3 dni na powtórzenie sobie zawartości. 
"Milczący zamek" Kate Morton to kolejna książka, którą się nieco rozczarowałam tylko dlatego, że nie sprostała oczekiwaniom, które miałam po przeczytaniu lepszej książce autorki. 
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" to bez wątpienia najgorsza książka tego miesiąca, a kto wie, może nawet i roku. Ma na to bardzo duże szanse ;)
Natomiast "Doktor Jekyll i pan Hyde" wygrywa ten miesiąc. Zaczęłam wczoraj wieczorem i skończyłam kilka godzin później. Całkowicie się zachwyciłam i pluję sobie w brodę, że tak późno po nią sięgnęłam. Chcę jeszcze obejrzeć film (tylko nie wiem, którą wersję, bo jest ich mnóstwo) i napiszę osobny wpis, bo na pewno zasługuje ;)

4 komentarze:

  1. "Doktora Jekylla i pana Hyde'a" mam w planach :D Z tym, że mam tę książkę po ang :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj podziwiam, taki dziewiętnastowieczny angielski może być wyzwaniem ;)

    OdpowiedzUsuń